Blog
http://superomanticgirl.blogspot.com/
bożena
55 obserwujących 95 notek 250486 odsłon
bożena, 1 stycznia 2017 r.

Nie płacz Ewka, bo już miejsca brak

Podczas ostaniej, chyba wczorajszej mojej wędrówki po salonie, nagle przypomniałam sobie, ni z tego ni z owego o kiedyś modnych tu, w tym miejscu, odejściach i pożagnaniach. Pomyślałam sobie, że już ta moda, zjawisko, dawno przeminęło, a to głównie z powodu tego, że salon przestał być pokojem, a stał się hallem lotniskowym. Blogerzy przestali sie już dawno czuć jak w swoim dodatkowym pokoju. Przeminęły z wiatrem niekończące się, nocne dyskusje, wygłupy, kłótnie, wspólne akcje i sprawy. No cóż, czas leci i zmienia się wszystko, poza tym wiele osób, które poznałam właśnie tutaj, mam za przyjaciół i znajomych w tzw realu i jeśli mam ochotę na ciekawą pogawędę, to po prostu do nich dzwonię i/lub się z nimi spotykam. 

Wynikiem może mojego starzenia się, doroślenia i dojrzewania do różnych spraw jest też to, że coraz mniej emocjonują mnie bieżące spory polityczne, nie czytam w zasadzie notek komentujących tzw. bieżączkę, bo ani mnie to nie ubogaca w żadną dodatkową wiedzę, ani czasu nie mam tak wiele. Ostatnio zaglądałam na kilka zaledwie blogów i jak czas pozwolił lub jak myśl jakaś sensowniejsza mnie naszła, to i skomentowac mi się udało. 

Niemniej salon 24 kojarzył mi się z pewnym prestiżem w sieci, dbającym o wizerunek (mimo wszystko) i przede wszystkim stawiającym na niezależność publikujących. To tu spędzałam czas, kiedy chciałam uciec od krzyku i pstrokacizny w sieci, obecnej w spotęgowanych proporcjach m.in na facebooku. 

No właśnie. Facebook. Mam tam konto, owszem, od 6 lat chyba, traktuję to miejsce w kategoriach prasówki - tak sobie sprofilowałam swoje "ulubione" pozycje, żeby nie musieć już zaglądać na onety czy inne wp.pl. Jest to dla mnie również miejsce, przez które szybko mogę się skontaktować ze znajomym, jeśli nie jest to możliwe np. przez telefon. Każdy użytkownik facebooka jakoś tam sobie układa po swojemu to miejsce, ale facebook to miejsce inwigilacji,bazujace na ludzkiej potrzebie i słabości równocześnie - bycia zauważonym docenionym i wyróżnionym. Dużo by p tym pisać, każdy, kto bywa w tym miejscu, wie mniej więcej z czym ma do czynienia i albo przymyka na to oko, albo - rzadziej - próbuje różnymi metodami z tym walczyć, co z góry jest skazane na porażkę, a walczącego zmienia w jakiś rodzaj groteski. 

Pod postem pani Bogny Janke pojawiło się mnóstwo komentatorów żegnających się z salonem z powodu facebooka. Na pozór powiało starym, ale tylko na pozór. Układanie tagów do moich tekstów przez jakiegoś anonimowego admina zniechęca mnie jeszcze bardziej do tego portalu niż ten facebook. A już nadawanie moim tekstom salonowego nadtytułu przez "niewiadomokogo" kojarzy mi sie z akademiami szkolnymi z lat 80-tych ku czci Karola Świerczewskiego, który wielkim przecież bohaterem był. 

Czy ja żegnam się z salonem 24? Po pierwsze, chyba nie ma tu użytkownika, którego by to obchodziło, więc nie porywam się na deklaracje. Popłaczę sobie nad dawnymi czasy, ktore zawsze wydają się lepsze. 

A dziś jeszcze pobawię się w otagowanie swojej notki. Tyle mojego.

 

 

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale